Maria Krajewska, magister prawa Uniwersytetu Warszawskiego, posiada dyplom Immigration Practitioner z najwyższym odznaczeniem z Seneca College of Applied Arts and Technology w Toronto oraz 18-letnie doświadczenie w zakresie prawa imigracyjnego.

Jest licencjonowanym konsultantem imigracyjnym, członkiem Kanadyjskiego Stowarzyszenia Konsultantów Imigracyjnych (numer licencji MO41425), jedynej organizacji, która nadaje konsultantom uprawnienia do reprezentacji klientów (Canadian Society of Immigration Consultants) oraz członkiem Canadian Association of Professional Immigration Consultants (CAPIC-Executive Board).

 [więcej...]

 

 


MITY NA TEMAT STATUSU UCHODŹCY W KANADZIE

[Prosimy o nadsyłanie pytań w sprawach imigracyjnych na adres biura Pani Marii Krajewskiej, listownie: Maria Krajewska, CONSULTOR INC., 120 Carlton Street, Suite 206, Toronto, ON, M5A 4K2; faksem: (647) 723-0522; lub e-mailem: maria@krajewska.com].

MITY NA TEMAT STATUSU UCHODŹCY W KANADZIE

Nie tak dawno Kanadyjski Trybunał Imigracyjny zdecydował, że nie ma podstaw, żeby Jeremy Hinzman (amerykański żołnierz, który zdezerterował z armii amerykańskiej) mógł ubiegać się o status uchodźcy w Kanadzie. Sąd uznał, że nie ma wystarczających podstaw do ubiegania się o taki status; innymi słowy nie ma wystarczających zagrożeń dla tego człowieka w Stanach Zjednoczonych. Jest to dosyć ciekawy przypadek, więc przyjrzyjmy mu się bliżej.

Jeremy Hinzman przyjechał do Kanady w styczniu 2004 roku, wraz z żoną i synem, który obecnie ma dwa lata. Wcześniej, w 2000 roku zgłosił się on na ochotnika do amerykańskiej armii w nadzieji, że armia zapłaci za jego edukację. Odbył odpowiednie przeszkolenie i w 2002 roku został wysłany do Afganistanu. To wtedy po raz pierwszy zrozumiał, że nie bardzo odpowiada mu bycie żołnierzem i strzelanie do ludzi. Poprosił wtedy swoich przełożonych o zwolnienie ze służby, na co oni się nie zgodzili. Pozwolono mu jednak służyć w kuchni polowej, przez co Jeremy nie był zmuszony do czynnego udziału w wojnie.
Po powrocie do Stanów nadal służył w wojsku. Kiedy dowiedział się, że jego 82 Dywizja Powietrzna, stacjonująca na codzień w Fort Bragg, w Północnej Karolinie, weźmie udział w wojnie w Iraku, postanowił porzucić służbę i uciec do Kanady. Tutaj wystąpił o status uchodźcy sugerując, że odmowa udziału w wojnie w Iraku naraziła go na karę więzienia w Stanach Zjednoczonych, co stanowi formę prześladowania.
Sędzia Trybunału Imigracyjnego nie zgodził się z taką interpretacją.

Przyjrzyjmy się wpierw definicji uchodźcy, gdyż w prawie międzynarodowym (a dokładniej w Konwencji Genewskiej z 1951 roku) jest ona bardzo szczegółowo sformułowana. Uchodźca to osoba, która żywi uzasadnioną obawę przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy spolecznej lub pogladów politycznych, znajduje się poza terytorium kraju, którego jest obywatelem, i z powodu tych obaw nie chce lub nie może to tego kraju powrócić. Taka osoba może znaleźć schronienie w Kanadzie. Czy Jeremy Hinzman podlega więc pod tę definicję?
Sędzia uznał, że Jeremy Hinzman nie przekonał go, że po powrocie do Stanów Zjednoczonych będzie prześladowany. Podkreślił, że Stany Zjednoczone są krajem demokratycznym, w którym każda osoba może liczyć na ochronę prawną i sprawiedliwy proces, nawet jeśli będzie to proces przed Trybunałem Wojskowym. Sędzia imigracyjny uznał, że to nie do niego należy rozważanie, czy wojna w Iraku jest legalna, czy nie. On koncentrował się jedynie na tym, czy Jeremy Hinzman będzie prześladowany za dezercję z wojska.

Ponadto sędzia podkreślił, że w przeciwieństwie do tysięcy dezerterów amerykańskich z czasów wojny w Wietnamie (których to Kanada przyjmowała z otwartymi rękami), Jeremy Hinzman zgłosił się do wojska na ochotnika. Nie był więc przez nikogo zmuszony, żeby wstąpić do wojska. Sędzia nie omieszkał wspomnieć, że kary za dezercję nie są wcale takie surowe, i mimo że mogą sięgać pięciu lat pozbawienia wolności, większość wyroków w sprawach dezercji oscyluje wokół jednego roku. Nie jest to więc w opinii sędziego jakaś bardzo surowa kara.
Jeremy Hinzman nie udowodnił więc, że po powrocie do Stanów Zjednoczonych czeka go prześladowanie oraz bardzo okrutne traktowanie ze strony tamtejszych władz. Sam fakt dezercji z wojska, w obawie o własne życie lub niechęć do służby wojskowej, nie upoważniają go do starania się o status uchodźcy. Choć dla wielu przeciwników amerykańskiej interwencji w Iraku Jeremy stał się symbolem, to jednak jego starania o status uchodźcy w Kanadzie zakończyły się porażką.

Jak widać, udowodnienie faktu prześladowania w swojej ojczyźnie nie jest wcale takie proste. Jednakże cały czas wielu Polaków chce ubiegać się o status uchodźcy w Kanadzie. Szanse są znikome, a sam proces kosztowny i doprowadzający w efekcie do wykonania nakazu deportacji.
Po przystapieniu Polski do Unii Europejskiej pretendowanie do roli uchodźcy z Polski i historie o prześladowaniu w Polsce są uważane przez sędziów imigracyjnych za niewiarygodne i będące w rzeczywistości nadużywaniem systemu. Zawsze są sytuacje wyjatkowe, które zasługują na pozytywne rozpatrzenie, ale w obecnej sytuacji takich spraw jest bardzo niewiele. Osoby, ktore zostaly uznane przez sądy za niewiarygodne, a podające się w czasie rozpraw imigracyjnych za członków mniejszości narodowych lub osoby prześladowane ze względu na swoją orientację seksualną, w późniejszych swoich staraniach o uzyskanie pobytu mają znacznie mniejsze szanse ze względu na utrate wiarygodności w oczach urzędników imigracyjnych.

W przypadku stwierdzenia, że osoba podaje fałszywe informacje, kara może spaść zarówno na doradcę (i tu po raz kolejny muszę przypomnieć, że doradcy imigracyjni od kwietnia 2004 roku muszą posiadać licencję Canadian Society of Immigration Consultants), jeśli zachęcał on do takiego działania, jak również na osobę starającą się o uzyskanie pobytu w Kanadzie. Kara ta nie sprowadza się jedynie do utracenia możliwości uzyskania pobytu, ale również istnieje groźba kary pozbawienia wolności do 5 lat i grzywny w wysokości do $100.000.

Proszę pamietać, że jest jednak wiele innych programów, które umożliwiają legalny przyjazd do Kanady. Warto się więc poradzić fachowca, jaką drogę wybrać, zamiast brnąć w ślepą uliczkę.

Maria Krajewska
Doradca Imigracyjny
Członek Stowarzyszenia Kanadyjskich Konsultantów Imigracyjnych
(Canadian Society of Immigration Consultants, http://www.csic-scci.ca/)
Numer licencji MO41425, Full Member
Tel. (416) 545-1777
e-mail: maria@krajewska.com
www.krajewska.com



 
 
W CZYM POMAGA KONSULTANT IMIGRACYJNY?
 
Analizuje indywidualną sytuację danej osoby (lub rodziny) i wybiera najlepszy program, odpowiadający obecnym realiom.
 
Przygotowywuje aplikację w imieniu klienta (i podpisuje się pod nią).
 
Czuwa nad prawidłowym przebiegiem sprawy. Prowadzi korespondencję z urzędnikami imigracyjnymi i odpowiada na dodatkowe pytania.
 
Oszczędza Twój czas i pieniądze. (znacznie zwiększając szansę powodzenia danej sprawy).
 
Przygotowywuje do interview imigracyjnego.
 
Reprezentuje klientów przed Trybunałem Imigracyjnym.
 
Odwołuje się od negatywnych decyzji.
 
Uwalnia z aresztu imigracyjnego.

DLACZEGO WARTO ZATRUDNIĆ KONSULTANTA IMIGRACYJNEGO?

Oto lista argumentów, które być może ułatwią niektórym zainteresowanym podjęcie decyzji, czy naprawdę warto zatrudnić profesjonalistę. Będzie tu oczywiście mowa o konsultantach, którzy działają w majestacie prawa i są członkami „Canadian Society of Immigration Consultants”. [więcej...]

2008 © Copyright Maria Krajewska ;